16.12.07 // Aaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.................

Coś mnie zaraz trafi....

Mam mnóstwo pracy przy fotokubkach, a ruszam się jak jakiś przetrącony robot.
Cały czas szyja mnie boli straszliwie. Boli przy każdym ruchu. Możecie sobie
wyobrazić jak się poruszam. Bardzo ostrożnie...

Byłam 3 raz u lekarza. Miałam przyjść na 20.30 i tak też zrobiłam.
Okazało się, że jeszcze nie wyszła kobieta zapisana na 18.00, a czeka na wejście
jeszcze 6 czy 7 ... Nie miałam sił czekać tak długo. Byłam już wystarczająco
wykończona po całym dniu dzikiej pracy. Nie mogę zrozumieć czemu prywatnie
przyjmowani pacjenci traktowani są w taki sposób. Nawet nie można sprawdzić
jak duża jest kolejka telefonicznie, bo o tej porze już nikogo nie ma na recepcji...

..............................................................................................

Nie wiem czemu, ale odkąd mieszkam w Warszawie to nie było aż tak krucho u mnie
z kasą. Nie mam kiedy dorobić "kieszonkowego", a to co zarabiam starcza jedynie do
opłacenie najważniejszych kosztów. (to chyba i tak sukces...) Nie wiem jak rozwiązać ten problem. Chyba gdzieś
popełniam błąd i nie wiem gdzie. Chyba zbyt dużo
chcę robić naraz i tracę na wydajności. Kiepska ze mnie bizneswoman...

Ehh...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz