Siedzę sobie w swoim biurze potocznie zwanym Tulaczkowem
i ściemniam :D
Miałam pakować, wystawiać aukcje... a mam lenia.
Spakować i tak muszę, więc za ... powiedzmy 15 minut się za to zabiorę.
Pewnie jak się rozkręcę to już jakoś
to poleci... ale póki co ... produkuję wpis.
W Tulaczkowie mam syf - coraz więcej gratów, a miejsca nie przybywa.
Rzadko tu bywam. Czasem mam problemy z oderwaniem się od spraw Pure'owych
w dni wolne i potrafię pracować sporo w domu, a to się nigdy niczym dobrym nie kończy
i potrafi pokomplikować najambitniejsze plany.
Dzisiaj jednak zabrałam się z Misiem, który niedaleko pracuje i jestem w biurze
prawie od 8.00. Zjadłam sobie pieczywko kupione w piekarence, przeleciałam pocztę,
przeczytałam mnóstwo wieści na gazeta.pl (ależ ja byłam do tyłu z informacjami) no i doszłam
do wniosku, że nadeszła pora na pakowanie, za którym nie przepadam.
Słonko za oknem świeci - najchętniej bym się przeszła z aparatem i pocykała okolice biura,
bo niezwykle klimatyczne to miejsce...
Jak dzisiaj skończę to zasuwam do domciu skończyć bigos, nad którym się męczę od kilku dni :D
Codziennie inną jego część dorabiam. Najpierw była kwaśna kapusta, potem gulasz a wczoraj
się wzięłam za słodka kapustę (dzięki Misiu za pomoc :).
Jutro też mam wolne, ale muszę przystroić klub świątecznie.
Łatwo nie będzie, ale raczej łatwiej niż rok temu...
Trzymajcie kciuki :)
-------
P.S.
Podczas wychodzenia z biura dowiedziaałam się od
stróżującej, że w kamienicy, w której mam biuro, podczas
wojny Niemcy mieli jakąś tam swoją siedzibę...
Muszę głębiej podrążyć ten temat. Fascynuje mnie to miejsce...
i ściemniam :D
Miałam pakować, wystawiać aukcje... a mam lenia.
Spakować i tak muszę, więc za ... powiedzmy 15 minut się za to zabiorę.
Pewnie jak się rozkręcę to już jakoś
to poleci... ale póki co ... produkuję wpis.
W Tulaczkowie mam syf - coraz więcej gratów, a miejsca nie przybywa.
Rzadko tu bywam. Czasem mam problemy z oderwaniem się od spraw Pure'owych
w dni wolne i potrafię pracować sporo w domu, a to się nigdy niczym dobrym nie kończy
i potrafi pokomplikować najambitniejsze plany.
Dzisiaj jednak zabrałam się z Misiem, który niedaleko pracuje i jestem w biurze
prawie od 8.00. Zjadłam sobie pieczywko kupione w piekarence, przeleciałam pocztę,
przeczytałam mnóstwo wieści na gazeta.pl (ależ ja byłam do tyłu z informacjami) no i doszłam
do wniosku, że nadeszła pora na pakowanie, za którym nie przepadam.
Słonko za oknem świeci - najchętniej bym się przeszła z aparatem i pocykała okolice biura,
bo niezwykle klimatyczne to miejsce...
Jak dzisiaj skończę to zasuwam do domciu skończyć bigos, nad którym się męczę od kilku dni :D
Codziennie inną jego część dorabiam. Najpierw była kwaśna kapusta, potem gulasz a wczoraj
się wzięłam za słodka kapustę (dzięki Misiu za pomoc :).
Jutro też mam wolne, ale muszę przystroić klub świątecznie.
Łatwo nie będzie, ale raczej łatwiej niż rok temu...
Trzymajcie kciuki :)
-------
P.S.
Podczas wychodzenia z biura dowiedziaałam się od
stróżującej, że w kamienicy, w której mam biuro, podczas
wojny Niemcy mieli jakąś tam swoją siedzibę...
Muszę głębiej podrążyć ten temat. Fascynuje mnie to miejsce...
komentarzy [6] Komentuj z głową »
ciekawe zajecie w pracy :D piekne foty twe. czekam na foty świątecznego Pure :)
Hej Kochana coś tak zamilkła? Tyle czasu upłynęło, a ja wiesci od Ciebie nie mam :P
ty to jesteś pracoholik :) lubię te twoje słoneczne zdjęcia
mnie również fascynują stare kamienice! uwielbiam historie ich powstania,mieszkańców etc.. ;) Zgadzam się z Kinia te kolory są Twoje ;))
:*
Dżem dobry bardzo :) ................. Ależ u Ciebie słoneczkowe fotki .... i ja dziś tego słoneczka zaznałam, jak wyszłam ze zgredkiem na spacer :) ... Super Ci w takich kolorcach ........ Jak będziesz zamawiać ozdoby , to daj cynka na coś fajnego [ bo w ubieglym roku zakupiłam te cudne aniołki, ktore mi pokazałaś] . Buziak :*